poniedziałek, 30 listopada 2015

Bieganie codziennie - Efekty

Po pierwsze : udało się. Bez oszustwa, bez machlojek i bez wymówek. Po długiej przerwie i dosyć nie regularnych treningach postanowiłam sobie że spróbuje biegać każdego dnia. Początkowo wyzwanie wydawało mi się abstrakcyjne i nie możliwe do zrealizowania. Przekonałam się jednak , że przy odrobinie silnej woli, samozaparcia i stanowczość można osiągnąć wiele. 

1. Jak wspominam te 30 dni ? 
Pierwsze dwa tygodnie były najgorsze. Mózg nie chciał przyjąć do wiadomości, że chodzimy biegać codziennie , była to dla niego kara i koniec kropka. Wychodzenie cały tydzień po pracy plus jeszcze w weekend był dla mnie czymś bardzo nie naturalnym. Dodatkowo moje nogi odmawiały posłuszeństwa grając główną role w dramacie  tytule : " Łydki z Ołowiu". Początki są zawsze ciężkie.  Ostatni tydzień wspominam wspaniale i nie chce przestać :) Nogi są silniejsze i Głowę coraz łatwiej przekonać do nowych dystansów. 

2. Ile biegałam / Ile przebiegłam 
Ogólnie : 102 km - 15h 50 min

Starałam się dziennie biegać ok. 35 minut(marszobiegi) . Czasem kiedy wyjątkowo źle się czułam albo nie dopisywała pogoda starałam się skracać, ale bardzo rzadko.



3.  Czy schudłam ? 
Nie :) - nie, ponieważ nie  taki był cel  
Nie stosowałam podczas wyzwania żadnej diety i niczego sobie nie odmawiałam. Ale oczywiście też nic nie przytyłam


4. Jaki jest postęp ? 
02.11.2015 - 35.39 min - 3.59 km | średnie tempo 09:56 
30.11.2015 - 34.57 min - 4.01 km | średnie tempo 08:44 
 *Idealnie w ost dzien udało mi się zejść z mojego celu o 3 s :)

5. Jakie błędy popełniłam 1,5 roku temu ? 
Typowe :) Biegałam marszobiegi cierpliwie 3 razy w tygodniu przez 9 miesięcy (ok. 30 km miesięcznie) postępów wielkich nie było i to zniechęcało. Wszędzie na około blogi biegaczy którzy zaliczają kolejne maratony a tempo 8 i 9 są dla nich śmiechu warte. To wszystko sprawiło , że stwierdziłam , bieganie nie jest dla mnie. Nie umiem biec tak jak inni. 

Teraz myślę , że nie umiem biec tak jak inni bo nigdy tego nie robiłam. Kiedy już się rozruszam może się uda. Cieszę się jednak że mogę opisać to na blogu. Jestem pewna że są osoby które szukają również takich informacji o bieganiu . W końcu biegowe żółwie muszą się trzymać razem. 

Jedno wyzwanie się kończy , ale drugie zaczyna. W grudniu również nie zamierzam odpuszczać :) 
 
Już w krótce nagrodaaaaa

Po bieganiu rozciąganie


Uniwersalny zestaw do Biegania :)


wtorek, 24 listopada 2015

Wreszcie sukces !!!! - Dzień 24 Wyzwania

Moi drodzy nie odpuszczam. Wyzwanie trwa a ja codziennie  bez wymówek idę biegać. Czasami zakładam z góry , że nie pójdę. Jednak po dwudziestu czterech dniach biegania ciężej jest nie iść niż iść !!! I o to chodziło. 

Dziś osiągnęłam swój mały sukces. Od początku marzyłam żeby w czasie treningu , który trwa 35 min przebiec 4 km i dziś się udało. Idealnie w 35 minucie zegarek wybił 4 km. Oznacza to że od początku (3,60km = 35 min ) poprawiłam się o jakieś 400 m.  Postęp jest i nogi są coraz silniejsze. Więc nie taki żółw straszny jak go malują

Oto moje szczęśliwe kółeczka :) 
 A oto mój dzisiejszy piękny bieg na 4 km :)
 Bieganie codziennie na pewno ma swoje minusy jednak zdecydowanie bardzo motywuje i przynajmniej początkującym ułatwia wypracowanie systematyczności. Dodatkowo człowiek czuje się podbudowany codziennymi postępami i ma ochotę na więcej. 

Ja po swojej przerwie (w lato bardzo mało biegałam) do formy mojego truchtu w okolicy 8 min/km wracałabym przez kolejne 3 miesiące trenując trzy razy w tyg. Dzięki wyzwaniu osiągnęłam już średnie tempo na poziomie 8,20 min/km co jeszcze na początku listopada wydawało się nie możliwe :)

Zostało już tylko sześć dni do końca wyzwania ale wcale nie czekam z utęsknieniem na jego koniec. Wręcz przeciwnie, zastanawiam się nad jego przedłużeniem ! Codzienne poświęcenie 35 minut na trochę ruchu nie sprawia mi trudności, zwłaszcza że udało mi się namówić na to również męża ! Dzięki temu i on z sukcesem rzucił palenie i od trzech miesięcy dołączył do mojej grupy nie palących. 

Teraz pozostaje tylko pytanie jakie buty wybrać jako nagrodę ??? :-)
 

sobota, 14 listopada 2015

Pobiegane dzień 14

Dziś udało mi się przebiec najdłuższy dystans wciągu tych 35 min ,który wynosi 3,91 km 
Jest to naprawdę super biorąc pod uwagę że wciąż jeszcze dużo chodzę. 
Wezmę sobie wasze rady do serca od poniedziałku wejdę w treningi 40 min.  Jak narazie samopoczucie jest wspaniałe. Zdarzają się kryzysy i walka z samym sobą ale ogólnie czuje się świetnie. Mam nadzieje że uda mi się wytrwać w moim wyzwaniu.

Poniżej moje cztery biegi (w tym pierwszy z dziś) , jak widać powolutku coś się rusza do przodu.  Takie mikro postępy bardzo motywują do dalszej pracy .

 

czwartek, 12 listopada 2015

Potrzebuje waszej rady - to pilne

Lepiej skupiać się na przebiegnięciu jak najdłuższego dystansu w ciągu tych 35 minut czy na zwiększaniu prędkości na odcinkach biegowych ? :) 

Dziś zamiast 2 min biegłam 2,5 min co za skutkowało mniejsza prędkością na odcinkach biegowych ale za to przebiegłam więcej :) 


środa, 11 listopada 2015

Święto Niepodległośći - walka ze sobą

Dziś biegło się ciężko i już śpieszę z odpowiedzią dlaczego. 
Najstarszy błąd świata. Najbardziej blachy i znany wszystkim. Brak rozgrzewki i jedzenie przed bieganiem. Niby wszystko na ten temat wiem a jednak to zignorowałam.  Obudziłam się późno ten piękny jesienny dzień i zaraz po śniadaniu poszłam biegać. Uczucie jak towarzyszyło moim nogą jest nie do opisania. Czułam się jakby były z ołowiu. Ciężkie, nierozciągnięte i do niczego :) 
Pełny brzuch nie pomógł. Mimo o ukończyłam mój bieg ale przyszło mi to z wielkim bólem. Nigdy więcej biegania zaraz po wstaniu :)

Obecnie dalej kontynuuje bieg w sekwencji 7x 2/2 (2 min bieg/2 min marsz)i 3 min bieg na koniec. Razem 35 min.
Wymarzone Buty

Wymarzony START w TOKYO :)

wtorek, 10 listopada 2015

Bieganie uczy silnej woli

Nie da się ukryć, że codzienne wychodzenie na bieganie uczy pokory i szlifuje charakter. Człowiek nie poddaje się przy ble wzniesieniu czy małej zadyszce. Mam świadomość , że przezwyciężyłam  swoje lenistwo i  może wreszcie mi się uda. To właśnie dziś minął mi dziesiąty dzień biegania . Na pewno do głosu nie dochodzi lenistwo. Nie ma nawet najmniejszego pola do popisu. Schowało się gdzieś głęboko i nie potrafi wydusić z siebie nawet słowa. 

Nie szukam wymówek , nie przekonuje siebie wymyślając absurdalne wymówki. Robię to dla siebie i po to żeby znowu poczuć jak cudownie się biega.  Nie doradzam nikomu iść w skrajności. Nie trzeba od razu wychodzić każdego dnia. Sztuka polega na tym żeby każdy znalazł przysłowiowego bata na siebie. 


Dziś piękną nagrodą okazało się przebiegnięcie jeszcze większego dystansu w tym samym czasie. Już myślałam że utknęłam na 3,67 km , a dziś niespodzianka, udało się przebiec 3,82 . Różnica niewielka. Może nawet nie zauważalna ale dla mnie oznacza kolejne mało zwycięstwo. Z każdym pół godzinnym treningiem biegnę trochę szybciej i mniej maszeruje. Dzięki codziennemu bieganiu widzę swoje postępy szybciej niż jak robiłam marszobiegi trzy razy w tygodniu. 

Czy wreszcie znalazłam metodę na zółwia ? :-) 

Po bieganiu zjadłam pyszny krem z pomidorów na bulionie z kurczaka i kaczki. 
Swój pomarańczowy kolor zawdzięcza dodaniu dwóch marchewek.  






niedziela, 8 listopada 2015

Zobowiązanie uczy dyscypliny

Nie ważne weekend czy nie weekend. Mam wyzwanie i muszę się go trzymać. Udało mi się zakończyć tydzień z pozytywnym wynikiem. Co zauważyłam po codziennych marszobiegach ? 

1. Coraz swobodniej skracam odcinki marszowe i wydłużam biegowe 
2. Widzę duże postępy w moim oddechu. 
3. Buduje mocny nawyk  , który nie pozwoli mi się lenić

 
Listopad zapowiada się imponująco :)