wtorek, 23 sierpnia 2016

Jak wybrać rower szosowy ?

Jest to zagadnienie które wcześniej czy później musiało się tu pojawić ze względu na to , że postanowiłam uprawiać trzy dyscypliny.Bieganie nigdy nie było moim konikiem (a raczej jest żółwikiem) więc żeby urozmaicić sobie trening dodałam pływanie (ulubiona dyscyplina od lat) oraz rower na którym również jeździłam od lat.

Rower
Z rowerem jednak sprawa ma się trochę inaczej. Rower rowerowi nie równy. Mój poczciwy rower trekingowy firmy Raleigh odszedł do komisu a zastąpiła go szybka i lekka szosówka która z miejsca została ochrzczona mianem Hieny :-)

Różnice :
Główna różnica ? Na rowerze szosowym jedziemy naprawdę szybko , pozycja jest bardzo aerodynamiczna i nasze nogi pedałują wydajniej przez system pedałów z blokami SPD- wpinamy się w rower wraz z butami . Dodatkowo waży (w zależności od modelu ) ok. 8-9 kg i absolutnie nie montujemy  na niej bagażnika, koszyczka ani nóżki :):):)

Na co zwrócić uwagę ?
Na co głównie JA zwracałam uwagę przy kupnie :

1. Karbonowy widelec  
Z uwagi na mały budżet mój rower ma ramę aluminiową co oznacza że nie jest tak lekka jak karbonowa i słabiej chroni przez wstrząsami. Karbonowy widelec z pewnością w większości nam je tłumi :)

2. Osprzęt

Tutaj mamy osprzęt firmy Shimano od najlepszego do najsłabszego
Dopisałam też marki rowerów szosowych które posiadają dany osprzęt :)  
  • Dura-Ace Di2  nawet nie pytam :)
  • Dura- Ace  nawet nie pytam :)
  • Ultegra Di2 nawet nie pytam :)
  • Ultrega - nawet nie pytam :)
  • 105  (Specialized Dolce Ruby 6000 zł, Kross Vento 5.0 , Scott Contessa Speedster 15)
  • Tiagra (Specialized Dolce Elite E5 4799 zł , Kross Vento 4.0 3900 zł
  • Sora  ( Specialized Dolce Sport 3999 zł, Kross Vento 3.0 3000 zł)
  • 2300, obecny Claris  (Specialized Dolce 3200 zł , Kross Vento 2.0
Mój rower ma Shimano 105

3. Rama 

Może być stalowa, aluminiowa lub karbonowa.  Karbonowa mało waży , jednak w przypadku poważnego uszkodzenia jest nie do naprawy. Z drugiej strony dużo producentów rowerów daje dożywotnią gwarancje na swoje karbonowe ramy :) Ramę dobieramy do wzrostu / długości nogi.
Może być również z damską geometrią i takie rozwiązanie też wybrałam dla swojej szosówki.
Firma Scott oraz Specialized mają w swojej ofercie szosy specjalnie profilowane dla kobiet.

4. To coś :)

Rowery szosowe  nie mają w zestawie pedałów. Dobieramy je na bazie butów które posiadamy. Ja wciąż się zastanawiam jakie rozwiązanie wybrać więc póki co jeżdżę w noskach :-)

A oto zdjęcia Rowerów szosowych dla kobiet :) 

1. Specialized Dolce

 i wersja DOLCE SPORT

2. Scott Contessa 15 Mój :)

3. Specialized  Ruby (full karbon )
4. Specialized  Alias Sport TRI  :) -dla Triatlonistek :)


I na koniec jeszcze raz mój :) 



wtorek, 14 czerwca 2016

INSTAGRAM

Zapraszam na mojego INSTAGRAMA :) 

https://www.instagram.com/fitmorebyjj/

 


 

Nowe wyzwanie

Długo nic nie pisałam. Głównie dlatego że o wiele szybciej wrzuca mi się rzeczy na Facebooka na którego was serdecznie zapraszam. Zawsze znajdzie się tam jakieś zdjęcie lunchu lub obiadku, które was zainspiruje. 

Po osiągnięciu celu numer 1 czyli ładnej figury na wakacje, zaczęłam myśleć na celem numer dwa. 

Bieganie 
Jak wiecie od momentu rzucenia palenia usilnie staram się biegać. Początkowo myślałam że moim głównym celem długodystansowym jest maraton. Przebiegnięcie 42 km wydawało się oczywistym celem dla kogoś kto nagle bardzo polubił bieganie. 

Okazało się że nie do końca. Bieganie owszem mi się spodobało a nawet bardzo pozytywnie się do niego nastawiłam , ale tak naprawdę są też inne dyscypliny które lubię a one w przeciwieństwie do biegania sprawiają mi mniej kłopotów i rozterek "czy to ma sens "? 

Pływanie
Pływam od zawsze, pływam dużo i szybko . I pływam źle :) 
Odkąd wzięłam trenera do pływania przekonałam się że moje ręce i nogi bardzo często po prostu źle pracują. To ręka nie wchodzi pod tym kontem , to nogi do żabki źle. 
Ale uczenie się tego i ciągła poprawa, sprawia mi dużo radości i przede wszystkim efekty są. 

Rower 
Tak.......to dalej dla mnie dosyć tajemniczy osprzęt ale oswoją powoli moją treningówkę a nawet zaczynam myśleć o szosówce. 

Czy wiecie co chodzi mi po głowie :- ) ???


Mała podpowiedz 

środa, 4 maja 2016

Efekty po dwóch miesiącach ćwiczeń

Czyli jak zakończyło się moje wakacyjne wyzwanie. Muszę przyznać że tym razem zrobiłam małe usprawnienie otóż w 70%  treningów zaufałam zawodowcom :) To oznacza że regularnie chodziłam na fittnes . Mniej więcej jak niżej

Wtorek - Sztangi, przysiady trochę crossfit
Czwartek - Spinning + czasami HIT
Piątek - ABT / Tabata

Możecie zobaczyć że w Lutym wyglądało to tak : 11 h , 5511 kcal (prawie 1kg)
 W Marcu dodałam dodatkowe biegania i kilka spacerów nic specjalnego ale dało efekty.
Razem w Marcu : 22 h ,10 204 kcal (prawie 1,5 kg)

Razem to około 2,5 kg mniej i tyle faktycznie mi ubyło. Bardzo ważna informacja że oprócz tego starałam się w miarę zdrowo odżywiać ale diety nie udało mi się utrzymać :)

Kolejna ważna informacja : po wakacjach, po przerwie w aktywności w kwietniu i po mimowolnej większej dawki kalorii , kilogramy nie wróciły. 

To oznacza że schudłam zdrowo i prawidłowo. Niestety ilość kilogramów nie jest zastraszająca wielka  ale jeżeli chodzi o sylwetkę różnica jest bardzo duża. Wszyscy znajomi mówią że schudłam i czuje to po moich ubraniach. Z pewnością nabyłam większe mięśni pośladków po robieniu masy przysiadów na zajęciach. Faktyczny ubytek w ciele szacuje na więcej niż 2,5 kg :)

Podsumowując : postawiłam na sport , mniej na dietę , jadłam okazjonalnie słodycze i pizze  bo nie mogłam sobie odmówić. Mimo to starałam się na co dzień zdrowo odżywiać. Diete 1000 -1200 kcal udało mi się utrzymać ok. 10 dni . Niestety nie wspominam tego najlepiej :) Jakbym miała podać receptę na sukces ? Zajęcia fitness 3 razy w tyg (o dużej intensywności ) + bieganie/góry + dieta oparta na warzywach , chudym mięsie ale o łącznej kaloryczności >1700 :)

A oto klika FIT zdjęć z wakacji :)
Rowerowa wycieczka 30 km :) 





A tu dowód że FIT jest się nawet na wakacjach :) Cudny bieg wzdłuż oceanu





wtorek, 22 marca 2016

Pierwszy dzień wiosny

Pierwszy dzień wiosny spędziłam w górach biegając. Dumnie brzmi. Oczywiście jest to bardzo mała góra i robiłam marszobiegi ale jednak :) Sport towarzyszy mi w moim wyzwaniu regularnie. Naprawdę nie mam problemu że mi się czegoś nie chce. Większy problem jest z dietą . Czasami po prostu zabiłabym kogoś za czekoladkę . Powoli pozwalam sobie na coraz więcej a wakacje już tuż tuż.  Z  drugiej strony muszę szykować organizm na wakacyjną ucztę. 

 Jak wyglądają treningi ? 
=>  zajęcia fittnes (ogólne ABT/Cross/) - 2/3 razy w tyg (główny nacisk na pośladki i brzuch - dużo przysiadów z obciążeniem) 
=> spinning - raz w tyg zawsze w czwartek 
=> bieganie 2 razy w tyg (Czasem jeszcze na siłowni) dwa biegi 5 km i 7km w weekend kiedy mam więcej czasu 


Jak wygląda żywienie 
W weekendy kiedy diety jest mi przestrzegać najczęściej jem zdrowe posiłki ale bardzo pyszne. To pomogą trochę oszukać dietę. 

1. Pierś z kaczki z batatami i malinami 
 
 2. Polędwiczki w sosie pieczarkowym z batatami 
Warto sobie na wiosnę coś postanowić jak na nowy rok :) Proponuje wybrać sobie 3 nowe nawyki , które bardzo chcecie w sobie wyrobić. Wyrabianie jednego nawyku trwa ok 30 dni więc śmiało tej wiosny możemy spróbować z aż trzema. Moje nawyki do wypracowywania : 

1. Wstawać wcześnie rano również w wolne dni 
2. Jeść lekkie kolacje 
3. Pić 2l wody dziennie 

A jakie są wasze wymarzone nawyki ? 


 

niedziela, 13 marca 2016

Absolutnie rekordowa niedziela + nowa kolekcja Lidl do biegania

Dziś ok.10 postanowiłam iść pobiegać. O tak bez większych nadziei i planu. Skrycie myślałam, żeby wytrzymać biegając 60 min ale miałam zbyt wielkich nadziei. To co się wydarzyło przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pobiłam moje dotychczasowe rekordy na prawie każdym odcinku. Po zrobieniu 5 km kiedy lektor endomondo powiedział 39 min myślałam że się przesłyszałam . lektor mówi po angielsku więc było wysoce prawdopodobne że powinno być 49 . Jednak szybki wzrok na telefon i nie ..... pobiłam swój rekord na 5 km . Pobiłam i osiągnęłam już w marcu cel na ten rok czyli 5 km poniżej 40min. Nie wiem w jaki sposób jak to się stało. Czy to energetyczna muzyka, wspaniałe nowe buty czy po prostu moja szczytowa forma . Ale udało się ! 
Później biegłam dalej . Po ok. 5 km wydawało mi się biegnę już ostatkiem siły i wyniki będą już makabryczne. Jednak mając na uwadze że pobiłam swój rekord nie zależało mi już na tym jak szybko biegnę .... i tutaj kolejne zaskoczenie. Na szóstym i siódmym kilometrze miałam najlepsze czasy. Jest to dla mnie dalej bardzo nie prawdopodobne ale straszenie motywujące :)
 Dziś 13-03 osiągnęłam absolutne rekordy na prawie każdym odcinku . Życzę tego z całego serca każdemu początkującemu biegaczowi. Nie ma nic lepszego !
 Tym bardziej cieszę się że udało mi się wczoraj wstąpić do Lidla i zaopatrzyć się w nową kolekcje do biegania . Cudem zyskałam ostatnią parę kolorowych leginsów. Do tego kupiłam skarpetki do biegania i praktyczne etui na klucze. Zaopatrzyłam się też w cienką bluzę z kapturem. Jest naprawdę fantastycznie zrobiona. Ubrania z lidla są bardzo dobrej jakości i można je nabyć w bardzo atrakcyjnej cenie. Leginsy kosztowały 35 zł. Mają z tyłu praktyczną kieszonkę i bardzo dobrze się prezentują. Koszulki były za 19.90. Para skarpetek na 12,90. Dla porównania skarpetki z Nike do biegania kosztują ok. 40 zł za parę. W ofercie możecie jeszcze zobaczyć etui na telefon , skarpetki kompresyjne, odzież kompresyjną i całą gamę leginsów i koszulek. Warto wybrać się jak najszybciej bo odzież znika bardzo szybko. 



Do zobaczenia na trasie !!!!!!!!!!!     Wasz żółw ;)  
 


 

poniedziałek, 7 marca 2016

Nie jestem biegaczem wybitnym

ale za to upartym. Moja firma namawia do startowania w różnych biegach ulicznych . Pomysł świetny. Niestety żeby nie odstawać od reszty muszę przebiec 5 km przynajmniej w te 35 min. 
Z moim dotychczasowym rekordem 45 min zostałabym daleko w tyle. Niby nie chodzi o czas ale o sport , ale nie chce być ostatnia :) Musze dalej walczyć. Nadchodzi wiosna , wracam do biegania. Nie dlatego że się odchudzam bo to nie ma nic wspólnego. Wracam ponieważ do trzech razy sztuka a to już chyba mój trzeci porządny powrót po przerwie. Nie potrafię zapomnieć o bieganiu ani bieganie o mnie. W zeszłą sobotę dostałam od swojego biegania wspaniały prezent. Wyszłam pobiegać na bieżnię po 2 miesiącach nie biegania i po kilku kółkach nie przeszłam do marszu. Z ciekawości biegłam i biegłam i muszę wam powiedzieć że byłam w szoku kiedy lektor w endomondo powiedział km w 7:50. Wam wydaje się to mega wolno ale dla mnie to totalny szok i świetny czas. 
Ten bieg nastawił mnie ponownie optymistycznie a jeżeli chodzi o buty to po prostu bajka. Nigdy nie miałam tak wygodnych, miękkich i cudownych butów. W nich wszystko wydaje się lepsze . Dziś postanowiłam po pracy pobiec do przyjaciółki. Czasy nie zeszły już poniżej 08:00 ale i tak miałam frajdę a to chyba najważniejsze ? Dużo lepiej biegnie się kiedy mamy konkretny cel. Musze się przyznać że w poniższym biegu jest naprawdę minimalna ilość marszu z czego jestem dumna. Z pewnością moją kondycje podbudowały zajęcia fitness na które chodziłam 3 razy w tygodniu przez cały luty. Bardzo wzmocniłam swoje mięśnie więc było warto. Zostawiam je w swoim grafiku na dłużej. Widzę jak zmieniły moje ciało i bardzo dużo pomagają w bieganiu. Kiedyś fittnes mnie nudził i uważałam, że to strata czasu. Jednak naprawdę dużo się zmieniło i to tylko w miesiąc. 

Mam nadzieje , że czytają mnie jacyś wolni biegacze miło będzie jak się odezwiecie :) Mam nadzieje że nie jestem sama we wszechświecie żółwi