środa, 11 listopada 2015

Święto Niepodległośći - walka ze sobą

Dziś biegło się ciężko i już śpieszę z odpowiedzią dlaczego. 
Najstarszy błąd świata. Najbardziej blachy i znany wszystkim. Brak rozgrzewki i jedzenie przed bieganiem. Niby wszystko na ten temat wiem a jednak to zignorowałam.  Obudziłam się późno ten piękny jesienny dzień i zaraz po śniadaniu poszłam biegać. Uczucie jak towarzyszyło moim nogą jest nie do opisania. Czułam się jakby były z ołowiu. Ciężkie, nierozciągnięte i do niczego :) 
Pełny brzuch nie pomógł. Mimo o ukończyłam mój bieg ale przyszło mi to z wielkim bólem. Nigdy więcej biegania zaraz po wstaniu :)

Obecnie dalej kontynuuje bieg w sekwencji 7x 2/2 (2 min bieg/2 min marsz)i 3 min bieg na koniec. Razem 35 min.
Wymarzone Buty

Wymarzony START w TOKYO :)

wtorek, 10 listopada 2015

Bieganie uczy silnej woli

Nie da się ukryć, że codzienne wychodzenie na bieganie uczy pokory i szlifuje charakter. Człowiek nie poddaje się przy ble wzniesieniu czy małej zadyszce. Mam świadomość , że przezwyciężyłam  swoje lenistwo i  może wreszcie mi się uda. To właśnie dziś minął mi dziesiąty dzień biegania . Na pewno do głosu nie dochodzi lenistwo. Nie ma nawet najmniejszego pola do popisu. Schowało się gdzieś głęboko i nie potrafi wydusić z siebie nawet słowa. 

Nie szukam wymówek , nie przekonuje siebie wymyślając absurdalne wymówki. Robię to dla siebie i po to żeby znowu poczuć jak cudownie się biega.  Nie doradzam nikomu iść w skrajności. Nie trzeba od razu wychodzić każdego dnia. Sztuka polega na tym żeby każdy znalazł przysłowiowego bata na siebie. 


Dziś piękną nagrodą okazało się przebiegnięcie jeszcze większego dystansu w tym samym czasie. Już myślałam że utknęłam na 3,67 km , a dziś niespodzianka, udało się przebiec 3,82 . Różnica niewielka. Może nawet nie zauważalna ale dla mnie oznacza kolejne mało zwycięstwo. Z każdym pół godzinnym treningiem biegnę trochę szybciej i mniej maszeruje. Dzięki codziennemu bieganiu widzę swoje postępy szybciej niż jak robiłam marszobiegi trzy razy w tygodniu. 

Czy wreszcie znalazłam metodę na zółwia ? :-) 

Po bieganiu zjadłam pyszny krem z pomidorów na bulionie z kurczaka i kaczki. 
Swój pomarańczowy kolor zawdzięcza dodaniu dwóch marchewek.  






niedziela, 8 listopada 2015

Zobowiązanie uczy dyscypliny

Nie ważne weekend czy nie weekend. Mam wyzwanie i muszę się go trzymać. Udało mi się zakończyć tydzień z pozytywnym wynikiem. Co zauważyłam po codziennych marszobiegach ? 

1. Coraz swobodniej skracam odcinki marszowe i wydłużam biegowe 
2. Widzę duże postępy w moim oddechu. 
3. Buduje mocny nawyk  , który nie pozwoli mi się lenić

 
Listopad zapowiada się imponująco :)

środa, 4 listopada 2015

Dzień 4 - Robi się na poważnie

Wiem że zostało mi jeszcze równo 26 dni marszobiegów do ukończenia wyzwania ale powiem wam jedno....założenie sobie tak absurdalnego celu jak ten naprawdę przynosi skutki. Nie ma to nic wspólnego z jakością , planem treningowym . O tak - biegaj pod rząd 30 razy . Niby nic takiego ale wymaga ogromnej samodyscypliny. Jestem po czterech wyprawach na bieganie i do dzisiejszej naprawdę nie musiałam się przekonywać. Było to dla mnie tak oczywiste jak zjedzenie rano śniadania. Strach pomyśleć co stanie się po kolejnym tyg. Pierwszy problem pojawi się w sobotę ponieważ mam szkołę a potem przenoszę się do znajomej. Będzie to ciężkie ogarnąć logistycznie ale się uda bo jestem bardzo zdeterminowana. 
4 za mą , 26 mnie czeka
 Dzisiejszy trening wydłużyłam do 35 min. Jest to w miarę optymalny czas. W następnym tyg zwiększę do 40 min. Jeżeli chodzi o sposób w jaki "uczę się biegać na nowo ". Układam sobie w aplikacji Garmin Connect plan . Dziś wyglądał tak jak poniżej.

wtorek, 3 listopada 2015

Dzień 3 , powoli do przodu

Dziś tylko na szybko że wam się zameldować. Bieg się odbył. Trzeci dzień wzywania wraz z 3 listopada zaliczony .Dziś biegało się o niebo lepiej niż w niedziele. Nogi już jakby nie z ołowiu i oddech minimalnie dłuższy to cieszy i motywuje do dalszych treningów. Poza tym aura listopada zdecydowanie mi służy. Zdecydowanie wolę jesienny klimat od słonecznych i gorących dni lata. 


 
Żeby trening się odbył potrzebny jest plan i to nie byle jaki. Najważniejsze jest zdać sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Długie godziny pracy na pewno nie pomogą nam w zebraniu się do biegu jednak ja polecam zrobić to zaraz po pracy. Raz, dwa przebrać ubranie i wyjść. Potem już wszystko się jakoś ułoży. Jeżeli z pracy wracamy późno warto pomyśleć o treningu rano. Co prawda ciężko się zwlec  z łóżka ale przy odrobinie samozaparcia na pewno się uda. Ja zdaje sobie sprawę że na bieganie nie wstanę wcześniej nigdy, koniec kropka . 
To jest właśnie moje ograniczenie. Wiem również że na pewno nie zbiorę się wieczorem , więc zostaje popołudnie. 

Warto mieć również plan awaryjny. W razie złych warunków atmosferycznych bieżnia w fajnym fitness klubie może dać radę. Byle nie za często, bo można w ten sposób znienawidzić bieganie.  Teraz cel jest bardzo ciężki. Muszę wygospodarować pół godziny dziennie na bieganie. Od poniedziałku do niedzieli. Ale jest to konieczne żeby powrócić do formy. Biegając trzy razy w tyg efekt osiągnęłabym po 2,5 miesiąca a potem święta i znowu nici z nawyku :) Dlatego pełna moc i skupienie na listopadzie. Mam nadzieje że będę mogła się z wami podzielić moim sukcesem.
Wczoraj zaplanowałam swoje treningi :)
 ZAPRASZAM na moją stronę gdzie na bieżąco będę 
was o wszystkim informować  :)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Listopadowe Wyzwanie = 30 treningów

Wychodzimy do pracy jest ciemno. Wracamy jest ciemno . Nie ma nic lepszego niż kubek gorącego kakao , książka i kocyk. Za oknem zimno i jesiennie a w domu mały kawałek nieba. 
I tak właśnie odpoczywałam po tatrach. Jeżeli chodzi o październik i wrzesień to pod względem ruchliwości zdecydowanie przebiły letnie miesiące. Kto by pomyślał .....

W każdym razie końcówkę października się trochę odpuściłam przyznaje. Dopadła mnie jesienna chandra. Nie wiem czy też znacie to uczucie ;) Ciągłe uczucie zmęczenia, niemocy . 
Na szczęście nic nie trwa wiecznie i moje nawyki wygrały z kanapowym lenistwem. W zeszłym tyg poszłam pobiegać trzy razy co jak na delikatny rozruch po  3 miesiącach nie biegania to bardzo dobry wynik :) 
 Pora na wyzwanie
Od 1 listopada czyli od wczoraj postanowiłam wychodzić biegać codziennie. Chociażby by lało, waliło się a ja nie miałabym ani trochę siły.  Nie ważne czy przebiegnę 3 km czy 1 km. Nie ważne w jakim czasie. Liczy się to że się ubiorę i pójdę. A wszystko po to żeby jak najszybciej powrócić do formy i trenować intensywnie całą zimę (ale się obudziłam).  Jako zodiakalny Wodnik dostaje więcej power w miesiące zimowe. 

I tak początek zapowiada się interesująco. Mam na koncie dwa chipki z endomondo odznakę za wczoraj i dziś / czyli zostało jeszcze 28 treningów
 Także dziś  zaczynam planować.To znaczy gdzie między pracę, język niemiecki, zajęcia na nowej uczelni i czytanie książek wpleść bieganie. Musi to być bardzo precyzyjne zaplanowanie żeby nie potrafiła się z tego w żaden sposób wywinąć .  Ogłaszam to również publicznie żeby czuć wstyd w razie niepowodzenia całej akcji :)
 NAGRODA
Nagrodą za dotrzymanie wyzwania 
LISTOPAD = 30 treningów biegowych 
są NOWE piękne buty do biegania. !!!!!!!!!!
Za taką nagrodę  ;-)       
Teraz pracuje nad motywacją

wtorek, 13 października 2015

Jak ubrać się jesenią w Tatry ? + trasy

Powrót na ziemię z pięknych Tatr. Zwiedziłam w trzy dni wszystko co tylko mogłam co w rezultacie przepłaciłam chorobą ale warto było !  Prawie 60 km w 3 dni. Zaliczone najpiękniejsze szczyty i ścieżki. Bardzo udany wyjazd. Wszystkim polecam trening w górach. Kalorię znikają w mgnieniu oka. 

Mimo cudownych widoków i pięknych przeżyć nie można zapomnieć , że polska jesień to znaczy w górach zima. Co prawda nie widziałam za dużo śniegu jednak temperatura była naprawdę niska. Bywały momenty że pod Górę człowiek jest cały zgrzany by ze zdziwieniem odkryć że w górze wieje tak mocno że nie da się wytrzymać. Dlatego ubiór na cebulkę to podstawa !

Nie potrzeba żadnych specjalnych ciuchów do wędrówek za które zapłacicie dwa razy tyle.

Mój niezawodny zestaw na temperaturę ok. 10 stopni

Buty Antypoślizgowe
1. Getry do biegania marki decathlon (zimowa wersja) - prawie nie wyczuwalne
 2. Na to bardzo luźne dresy. Ja miałam luźne, czarne stare Reeboki
3. Podkoszulka
4. Bluza Niezawodna ulubiona i zakładana w moim przypadku wszędzie  :)
5. Kurtka przeciwdeszczowa (na zdjęciach z Decathlon z przeceny)
6. Cienka czapka i rękawiczki Nike
7. Zegarek garmin do liczenia km ;)
8. Buty ciepłe i porządne - W GÓRY



Mały, zgrabny plecak

Ulubiona niebieska bluza do wszystkiego :)
 A teraz moje ulubione  trasy dla wędrowców :)
Morskie Oko - Czarny Staw - 5 Stawów (razem całość 24,63 km do zrobienia w 8h) - daje popalić

Relaks w Dolinie Kościelskiej 13 km

Kasprowy - Kopa Konracka - Giewont - 3 szczyty w jeden dzień - dla twardzieli

Ci co biegają po górach muszą być bardzo szczęśliwymi ludźmi :) 
Dziś już za mną krótki bieg który opisze wam jutro. Nogi po górach są bardzo silne !