niedziela, 8 listopada 2015

Zobowiązanie uczy dyscypliny

Nie ważne weekend czy nie weekend. Mam wyzwanie i muszę się go trzymać. Udało mi się zakończyć tydzień z pozytywnym wynikiem. Co zauważyłam po codziennych marszobiegach ? 

1. Coraz swobodniej skracam odcinki marszowe i wydłużam biegowe 
2. Widzę duże postępy w moim oddechu. 
3. Buduje mocny nawyk  , który nie pozwoli mi się lenić

 
Listopad zapowiada się imponująco :)

środa, 4 listopada 2015

Dzień 4 - Robi się na poważnie

Wiem że zostało mi jeszcze równo 26 dni marszobiegów do ukończenia wyzwania ale powiem wam jedno....założenie sobie tak absurdalnego celu jak ten naprawdę przynosi skutki. Nie ma to nic wspólnego z jakością , planem treningowym . O tak - biegaj pod rząd 30 razy . Niby nic takiego ale wymaga ogromnej samodyscypliny. Jestem po czterech wyprawach na bieganie i do dzisiejszej naprawdę nie musiałam się przekonywać. Było to dla mnie tak oczywiste jak zjedzenie rano śniadania. Strach pomyśleć co stanie się po kolejnym tyg. Pierwszy problem pojawi się w sobotę ponieważ mam szkołę a potem przenoszę się do znajomej. Będzie to ciężkie ogarnąć logistycznie ale się uda bo jestem bardzo zdeterminowana. 
4 za mą , 26 mnie czeka
 Dzisiejszy trening wydłużyłam do 35 min. Jest to w miarę optymalny czas. W następnym tyg zwiększę do 40 min. Jeżeli chodzi o sposób w jaki "uczę się biegać na nowo ". Układam sobie w aplikacji Garmin Connect plan . Dziś wyglądał tak jak poniżej.

wtorek, 3 listopada 2015

Dzień 3 , powoli do przodu

Dziś tylko na szybko że wam się zameldować. Bieg się odbył. Trzeci dzień wzywania wraz z 3 listopada zaliczony .Dziś biegało się o niebo lepiej niż w niedziele. Nogi już jakby nie z ołowiu i oddech minimalnie dłuższy to cieszy i motywuje do dalszych treningów. Poza tym aura listopada zdecydowanie mi służy. Zdecydowanie wolę jesienny klimat od słonecznych i gorących dni lata. 


 
Żeby trening się odbył potrzebny jest plan i to nie byle jaki. Najważniejsze jest zdać sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Długie godziny pracy na pewno nie pomogą nam w zebraniu się do biegu jednak ja polecam zrobić to zaraz po pracy. Raz, dwa przebrać ubranie i wyjść. Potem już wszystko się jakoś ułoży. Jeżeli z pracy wracamy późno warto pomyśleć o treningu rano. Co prawda ciężko się zwlec  z łóżka ale przy odrobinie samozaparcia na pewno się uda. Ja zdaje sobie sprawę że na bieganie nie wstanę wcześniej nigdy, koniec kropka . 
To jest właśnie moje ograniczenie. Wiem również że na pewno nie zbiorę się wieczorem , więc zostaje popołudnie. 

Warto mieć również plan awaryjny. W razie złych warunków atmosferycznych bieżnia w fajnym fitness klubie może dać radę. Byle nie za często, bo można w ten sposób znienawidzić bieganie.  Teraz cel jest bardzo ciężki. Muszę wygospodarować pół godziny dziennie na bieganie. Od poniedziałku do niedzieli. Ale jest to konieczne żeby powrócić do formy. Biegając trzy razy w tyg efekt osiągnęłabym po 2,5 miesiąca a potem święta i znowu nici z nawyku :) Dlatego pełna moc i skupienie na listopadzie. Mam nadzieje że będę mogła się z wami podzielić moim sukcesem.
Wczoraj zaplanowałam swoje treningi :)
 ZAPRASZAM na moją stronę gdzie na bieżąco będę 
was o wszystkim informować  :)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Listopadowe Wyzwanie = 30 treningów

Wychodzimy do pracy jest ciemno. Wracamy jest ciemno . Nie ma nic lepszego niż kubek gorącego kakao , książka i kocyk. Za oknem zimno i jesiennie a w domu mały kawałek nieba. 
I tak właśnie odpoczywałam po tatrach. Jeżeli chodzi o październik i wrzesień to pod względem ruchliwości zdecydowanie przebiły letnie miesiące. Kto by pomyślał .....

W każdym razie końcówkę października się trochę odpuściłam przyznaje. Dopadła mnie jesienna chandra. Nie wiem czy też znacie to uczucie ;) Ciągłe uczucie zmęczenia, niemocy . 
Na szczęście nic nie trwa wiecznie i moje nawyki wygrały z kanapowym lenistwem. W zeszłym tyg poszłam pobiegać trzy razy co jak na delikatny rozruch po  3 miesiącach nie biegania to bardzo dobry wynik :) 
 Pora na wyzwanie
Od 1 listopada czyli od wczoraj postanowiłam wychodzić biegać codziennie. Chociażby by lało, waliło się a ja nie miałabym ani trochę siły.  Nie ważne czy przebiegnę 3 km czy 1 km. Nie ważne w jakim czasie. Liczy się to że się ubiorę i pójdę. A wszystko po to żeby jak najszybciej powrócić do formy i trenować intensywnie całą zimę (ale się obudziłam).  Jako zodiakalny Wodnik dostaje więcej power w miesiące zimowe. 

I tak początek zapowiada się interesująco. Mam na koncie dwa chipki z endomondo odznakę za wczoraj i dziś / czyli zostało jeszcze 28 treningów
 Także dziś  zaczynam planować.To znaczy gdzie między pracę, język niemiecki, zajęcia na nowej uczelni i czytanie książek wpleść bieganie. Musi to być bardzo precyzyjne zaplanowanie żeby nie potrafiła się z tego w żaden sposób wywinąć .  Ogłaszam to również publicznie żeby czuć wstyd w razie niepowodzenia całej akcji :)
 NAGRODA
Nagrodą za dotrzymanie wyzwania 
LISTOPAD = 30 treningów biegowych 
są NOWE piękne buty do biegania. !!!!!!!!!!
Za taką nagrodę  ;-)       
Teraz pracuje nad motywacją

wtorek, 13 października 2015

Jak ubrać się jesenią w Tatry ? + trasy

Powrót na ziemię z pięknych Tatr. Zwiedziłam w trzy dni wszystko co tylko mogłam co w rezultacie przepłaciłam chorobą ale warto było !  Prawie 60 km w 3 dni. Zaliczone najpiękniejsze szczyty i ścieżki. Bardzo udany wyjazd. Wszystkim polecam trening w górach. Kalorię znikają w mgnieniu oka. 

Mimo cudownych widoków i pięknych przeżyć nie można zapomnieć , że polska jesień to znaczy w górach zima. Co prawda nie widziałam za dużo śniegu jednak temperatura była naprawdę niska. Bywały momenty że pod Górę człowiek jest cały zgrzany by ze zdziwieniem odkryć że w górze wieje tak mocno że nie da się wytrzymać. Dlatego ubiór na cebulkę to podstawa !

Nie potrzeba żadnych specjalnych ciuchów do wędrówek za które zapłacicie dwa razy tyle.

Mój niezawodny zestaw na temperaturę ok. 10 stopni

Buty Antypoślizgowe
1. Getry do biegania marki decathlon (zimowa wersja) - prawie nie wyczuwalne
 2. Na to bardzo luźne dresy. Ja miałam luźne, czarne stare Reeboki
3. Podkoszulka
4. Bluza Niezawodna ulubiona i zakładana w moim przypadku wszędzie  :)
5. Kurtka przeciwdeszczowa (na zdjęciach z Decathlon z przeceny)
6. Cienka czapka i rękawiczki Nike
7. Zegarek garmin do liczenia km ;)
8. Buty ciepłe i porządne - W GÓRY



Mały, zgrabny plecak

Ulubiona niebieska bluza do wszystkiego :)
 A teraz moje ulubione  trasy dla wędrowców :)
Morskie Oko - Czarny Staw - 5 Stawów (razem całość 24,63 km do zrobienia w 8h) - daje popalić

Relaks w Dolinie Kościelskiej 13 km

Kasprowy - Kopa Konracka - Giewont - 3 szczyty w jeden dzień - dla twardzieli

Ci co biegają po górach muszą być bardzo szczęśliwymi ludźmi :) 
Dziś już za mną krótki bieg który opisze wam jutro. Nogi po górach są bardzo silne !

poniedziałek, 14 września 2015

Poemat Żółwia

Powolne bieganie to cała ja. Nic tego nie zmieni. Zostałam stworzona do biegania w tempie żółwia. Mogę mieć cudne buty, najmodniejsze getry i pulsometr ale to niczego nie zmieni. Mogę trenować rok , dwa a może i trzy (jak wytrwam) i to również dużo mi nie pomoże. Tak .... ale zdecydowanie nowy but czy jeden więcej trening wszystkie moje trudy włożone w bieganie wynagrodzi :) 

Nie każdy jest Kenijczykiem. To akurat jest dla większości jasne. Ale co w przypadku , kiedy nie jestem nawet  w tempię pana z nadwagą  ? Co jeśli koleżanka która nigdy nie biega , wychodzi i biegnie w tempie 7 od niechcenia, a ja mimo rocznych treningów ledwie osiągam 8-9 km/min ? 

To nie jest użalanie się nad sobą ani wygłaszanie poematu pod tytułem żółwie jednoczmy się. To porostu dodawanie sobie odwagi i upewnianie się w swoich postanowieniach. Bo koniec końców "każdy  biega trochę lepiej lub trochę gorzej ale nie o to chodzi jak co komu wychodzi "

I tym optymistycznym akcetem wklejam dzisiejszy  morderczy trening :) Uczcie się od mistrza slow joggingu to dla mnie wymyślono tą dyscyplinę . I nie przestanę !!!!

z pozdrowieniami
Żółwik 

Marszobiegi :)          











niedziela, 13 września 2015

Przyszło ochłodzenie


Przyszło ochłodzenie, pora się ruszyć. Koniec wakacyjnego szaleństwa. Teraz każda aktywność sprawia mi dużo więcej radości z uwagi na super  temperaturę.  Za niedługo wybieram się na wyczekiwane wakacje. I tym razem padło na ....... Tatry. 4 szczyty w 4 dni. Plan jest ambitny ale myślę że spokojnie dam radę. Nie ma wspanialszej aktywności niż wędrowanie po górach. Wspaniale jest raźno maszerować i zdobywać kolejne szczyty. Przy okazji gubimy mnóstwo kalorii. Dziś jestem już po porannej wędrówce na Ślężą. Szczyt ten możecie spotkać pod nazwą "Śląski Olimp"
Góra pełna tajemnic, pogańskich posągów i magii. Każdemu polecam. Szlaków jest dużo i warto przetestować wszystkie żeby odkryć jedn ulubiony. Ja dziś postanowiłam podążyć szlakiem czerwonym zaczynającym się w sobótce. Podejście łagodne (4 km w górę i 4 w dół) ale droga pełna kamieni. Zakwasy murowane!!!  Dzisiejsza wycieczka jest częścią treningu który ma wzmocnić moje ciało na wyczekiwaną wycieczkę w tatry. Oprócz tego często wybieram się na wycieczki rowerowe i uprawiam moje marszo biegi, które wierni czytelnicy na pewno pamiętają. Także dzieje się :) 
Polecam wam wycieczkę śladem Ślężan :)